Home Ciekawostki Jak to dawniej pisano o kominkach

Jak to dawniej pisano o kominkach

20 min czytania
Możliwość komentowania Jak to dawniej pisano o kominkach została wyłączona
0
826

Twórcy dawnych traktatów architektonicznych, podręczników budownictwa i poradników o urządzeniach grzewczych w Polsce

W okresie wczesnego średniowiecza na terenie Polski, kiedy nadal podstawowym typem domu mieszkalnego była ziemianka, półziemianka oraz drewniany dom zbudowany w technice zrębowej, a urządzeniem ogniowym nadal palenisko otwarte, niewątpliwą nowością byty murowane budowle kościelne i klasztorne. Wznosili je wyspecjalizowani budowniczowie związani z klerem. Wiodącą rolę w ich propagowaniu odgrywały zakony przybywające z Europy Zachodniej, przede wszystkim cystersi. Przynosili ze sobą wiedzę teoretyczną i praktyczną, którą czerpali z kanonów architektury antycznej. Dzięki rozwiązaniom zaadaptowanym i przetworzonym w ostrzejszym klimacie kolonii rzymskich na terenie Europy Zachodniej, przybywający do Polski zakonnicy włączali nas w zasięg zachodniego kręgu kulturowego. Tą drogą niewątpliwie dotarli również budowniczowie przyszłych rezydencji, na przykład trzynastowiecznego palatium Henryka Brodatego w Legnicy, siedziby biskupów wrocławskich na Ostrowie Tumskim czy klasztoru klarysek wrocławskich datowanego na około 1300 rok (ryc. I). W reprezentacyjnych wnętrzach tych obiektów wykonano kominki, luksusowe urządzenia owych czasów. Drugim typem urządzenia grzewczego, którego znajomość zawdzięczamy zakonowi cystersów. było ogrzewanie podpodłogowe typu hypocaustum. W tej funkcji piece hypocaustyczne nie były znane w świecie antyku, natomiast były podstawowym elementem łaźni rzymskich. Jak je budować, dokładnie opisał Witruwiusz w księdze V swojego traktatu. Natomiast na terenie kolonii rzymskich, w ostrzejszym klimacie Europy Zachodniej, łaźnie zaadaptowano do nowego systemu grzewczego, który na terenie ziem polskich w XIII wieku jako pierwsi zastosowali cystersi w klasztorach w Wąchocku. Sulejowie. Trzebnicy, zaś na szeroką skalę wykorzystywali później krzyżacy.

W traktatach poświęconych architekturze poza jedną wzmianką u Albertiego o piecach, którymi ogrzewają wnętrza u Germanów i w Kolchidzie, nie znajdujemy na ich temat innych informacji. Wytłumaczeniem byt niewątpliwie fakt. że był to typ grzejnika chyba mało znany w kręgu kultury południowej i zachodnioeuropejskiej. Natomiast współczesna prowadzone badania potwierdzają pośrednio informacje Albertiego – za kolebkę grzewczych pieców kaflowych uważa się tereny Górnej Austrii i Szwajcarii, gdzie ••• XI XII wieku zastosowano formy ceramiczne zbliżone kształtem do naczyń, osadzając je w ścianach pieców i nazywając kaflami. Również źródło słów słowa .kafel” pochodzi od górnoniemieckiego caccalus. oznaczającego naczynie. W okresie średniowiecza znajomość kaf rozprzestrzeniła się następnie na kraje środkowej i północnej Europy (ryc. 2). W XII i XIII wieku piece z nich budowane upowszechniły się na terenie znacznej części Europy. Na ziemie polskie piece kaflowe dotarły na przełomie XIII i XIV wieku wraz z osadnikami niemieckimi i szybko, można powiedzieć, zrewolucjonizowały ogrzewnictwo. Był to okres istotnych zmian – powstawały miasta, zmienił się charakter zabudowy, w domu miejskim następował podział na część mieszkalną i część przeznaczoną na pracownię rzemieślniczą lub kantor kupiecki. Wiązało się to z koniecznością wprowadzenia oddzielnego ogrzewania. W tych przypadkach piece były idealnym rozwiązaniem.

Jednocześnie z wiedzą praktyczną docierały, wraz z zakonami i wędrującymi ekipami rzemieślników, odpisy dzieł i wydawnictwa drukowane poświęcone architekturze i budownictwu. Przywoływany tu traktat Witruwiusza niewątpliwie służył budowniczym średniowiecznym, o czym świadczy chociażby kopia traktatu spisana w XV wieku w klasztorze w Trzemesznie, znajdująca się obecnie w bibliotece w Kórniku. Natomiast od początku wieku XVI, w okresie Odrodzenia, docierały kolejne traktaty wydawane we Włoszech. Przybywali również architekci sprowadzani przez króla Zygmunta I i królową Bonę. Polacy jeździli do Włoch na studia i w celach turystycznych. Trwała przebudowa rezydencji królewskiej na Wawelu, która stała się wzorcem dla wielu możnych z otoczenia monarchy.

Pod koniec XVI i na początku XVII wieku pojawiają się pierwsze polskie poradniki gospodarskie i podręczniki. Powstał również pierwszy polski traktat poświęcony budownictwu, za który uznawane jest niewielkie dzieło opublikowane anonimowo, a przypisywane Łukaszowi Opalińskiemu. Ukazało się ono w 1659 roku pt. Krótka nauka budownicza dworów, pałaców, zamków podług nieba i zwyczaju polskiego. Zadedykował je autor królowi, a pomyślane było jako praktyczny poradnik dla „możnych i dostatnich panów”, aby mogli po zniszczeniach potopu szwedzkiego sami – bez udziału architektów – prowadzić prace budowlane. Odwołując się w tytule do „nieba”, autor nawiązywał do włoskich traktatów, których twórcy widzieli ścisły związek budownictwa z klimatem. Natomiast druga część tytułu, przypominająca „zwyczaj polski”, wskazuje, że dla Opalińskiego ważne były także tradycje miejscowe i zwyczaje narodowe. Polemizował autor z „włoskimi rozwiązaniami”, które uważał za mato praktyczne ze względu na ostrzejszy polski klimat. U nas, w odróżnieniu od włoskiej architektury, należy dążyć, aby we wnętrzach było jak najwięcej słońca, a dachy byty spadziste ze względu na duże opady śniegu (ryc. 3). Tam, czyli we Włoszech, „nie trzeba przystępować do palenia w piecu – u nas koniecznie trzeba”. Ważnym problemem dla autora była powszechność drewna jako materiału budowlanego. Budownictwo z drewna było wówczas ustawicznie zagrożone ogniem, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy kominy nie były murowane, a jedynie „budowane z drewnianych drągów, plecionki słomianej i oblepiane gliną”. Przypominał porzekadło: „Kto muruje buduje, kto z drzewa kleci, ogień w domu nieci”, które w innej wersji brzmi: „Aleć kto muruje, ten buduje”.

Kolejne rozdziały poświęcił autor rozplanowaniu budynków, zwracał uwagę, aby dość brudne „przystępy” do pieców ukryć w sieni i nie szpecić pokojów, aby okna nie były zbyt duże, bo „wielkie na wiatr i zimno nietrwałe”. Zalecał, aby dla kominków kaflowych „obierać piękne miejsce”. „U nas pospolicie przy piecu go stawiają, to jest aby z piecowym kominem byt złączony i tak przy drzwiach najczęściej jego miejsce bywa, ale bardzo niewcześnie i niepozornie. W cudzych krajach wpół ściany bywa [bo tam nie ma pieców] gdzie izbę oświeci i przystęp do niego wczesny [dogodny]”. Opaliński zwracał uwagę na jeszcze jedną niebagatelną funkcję kominka: „rzecz to piękna, i wygodna i zdrowa, bo czyści powietrze w izbie i fetor każdy ciągnie do siebie”. Według niego kominki „aby nie dymiły, a nie będą. gdy nie nazbyt szerokie i przestronne, bo wiatr wpadnie i dym w izbę wpędzi ani za ciasne, aby dym oddalić i dusić się mu nie dał. Potem, gdy każdy dym ma osobny i przedzielony kanał, gdy u wierzchu rozszerzy się, gdy na koniec prosto idzie w góry”. Wprawdzie w traktacie Opalińskiego nie ma rozdziału poświęconego ogrzewaniu, ale problem zabezpieczenia przed zimnem powracał w różnych miejscach. Na przykład izby nie mają być zbyt wysokie – „to by i napalić nie podobna zimą”, a okna „nazbyt gęste w budynku nie były, częścią dlatego, że ściany przez nie słabną, częścią że izby niewczesne [nie odporne] dla zimna […] tak wielkie zda się zbytnie na wiatr i zimno nietrwałe”. Według Opalińskiego budować trzeba: „w Polszczę zaś gdzie największa część roku albo zimna, albo chłodna, [tak] aby było ciepło”. Po zakończeniu opisu czynności budowlanych pozostały prace wykończeniowe, do których należało zadbanie o wystrój domostwa. Polegało ono na położeniu posadzek, wykonaniu kominków, a także fundamentów pod piece, czyli wszystkich robót kamieniarskich, oraz wykonanie stropów, odrzwi i okiennic drewnianych. I dopiero na tym etapie stawiano „piece ozdobne i kształtne”, zapewne w zależności od gustu i upodobań właściciela, ale im autor nie poświęcał większej uwagi.

Innym typem publikacji byty ukazujące się od XVI wieku poradniki gospodarcze i kalendarze. Szczególną pozycję wśród nich zajmuje wydana w Krakowie w 1675 roku Oekonomia ziemiańska generalna, autorstwa Jakuba Kazimierza Haura, zaś po czterech latach ukazało się jej poprawione drugie wydanie zawierające suplement pt. Architektonika albo nauka budownicza gospodarska. Pomyślana została jako poradnik (a nie traktat) o budownictwie, w którym autor pomieścił porady opracowane na podstawie własnych doświadczeń i zaczerpnięte z wcześniej opublikowanych traktatów, łącznie z Krótką nauką Opalińskiego. Poza wskazówkami, jak organizować przyszłe prace budowlane, kiedy ścinać drzewa na budulec, jak kopać fundamenty czy gromadzić materiały budowlane, Haur radzi, aby w planach budynku wydzielać izby przeznaczane do mieszkania „na Lato y na Zimę” (ryc. 4). Zimowe pomieszczenia powinny być mniejsze, aby byty łatwiejsze do ogrzania. Pisał „abyś nie dopaleniem się wielkich gmachów, wiele lasu niepopsowały przyjaciela wiernego, Color amieis natura nie dyzgustował [zniszczył]”. Haur był pierwszym autorem, który zwracał uwagę na konieczność oszczędzania drewna, czyli na problem zbliżającego się kryzysu opałowego, którego początki przypadają już na wiek XVI. Również, jak w traktacie Opalińskiego i zapewne pod jego wpływem, zalecał stawianie domów murowanych, przywołując inną wersję porzekadła „Iż wyśmienity pałac drzewowy, jest piękny stos na ogień domowy”. Radził nadto, aby okien w ścianach było mniej i „dla zimna” nie powinno się ich otwierać, zaś szpary w oknach przed utratą ciepła radził oklejać papierem smarowanym klaistem wykonanym z mąki i żółci bydlęcej. Również przypominał, aby wszelkie szpary w piecach koniecznie podlepiać, żeby nie dymiły. W tym celu zalecał wymieszać glinę z popiołem lub plewami i uzupełnić wszystkie fugi, a należało to czynić przed każdą zimą. Więcej uwagi poświęcił kominkom, które „w izbach mieszkającym ludziom bardzo zdrowe, bo wszystkie zaduchy, fetory y zbytnie wilgotności niemi wychodzą: do tego gdy się w nich ogień pali wszystkie wilgotności napuchnione a inne wysuszają humory”. Dla wszystkich właścicieli ziemskich miał Haur jedną naczelną radę, aby nad drzwiami, którymi często przechodzą, napisali dużymi literami SADZE i pamiętali datę, kiedy „kominy purgowano” [czyszczono], czyniąc to często i systematycznie „dla warunku strzeż Boże ognia”, bowiem strach przed pożarem był ogromny, a częstą przyczyną niewątpliwie były zapalające się sadze w kominie. Zarówno we wsiach, jak i miastach, jak pisał Jakub Gostomski w Qospodarstwie wydanym w Krakowie w 1588 roku, powinna być zorganizowana służba na wypadek pożaru. We wsiach winna obejmować wszystkich mieszkańców: „A gdzie by się w boru zapaliło, każdy poddany, ile ich w domu, pod gardłem [karą śmierci] ma bieżać gasić, jako do dwora, gdyby się zapaliło: tylko dzieci w siedmi lat mają zostać doma”. W miastach podlegała ona rajcom miejskim, bo „gdy gasić, porządek ma być spisany u radziec [w radzie miejskiej] i postanowiony jako szyk do bitwy żołnierzom, tak wieść do ognia mieszczanom potrzebna, bo pospolicie się dziwują, a nie gaszą”.

Załaduj więcej artykułów
Załaduj więcej od Redaktor
Załaduj więcej w Ciekawostki
Komentowanie jest wyłączone

Zobacz także

Plusy i minusy życia w Porto

Nie ma wątpliwości, że Portugalia przeżywa złotą dekadę. Z mało znanego kraju, w ciągu ost…